Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 października 2013

Nerdowskie dialogi: spermakultura

Dialog z Pacią:

- Wiesz co, zawsze jak są takie warsztaty z ogrodnictwa społecznego, albo z permakultury ...
- Co to jest spermakultura?
- Nie wiesz co to jest permakultura?
- No wiem co to jest w paradygmacie katolickim - "every sperm is sacred", ale nie wiem co to jest w paradygmacie wegańskim. Może wypijanie spermy jako wegańskiego mleka nieroślinnego?

Na marginesie - ponoć niektóre sekty gnostyckie spożywały spermę jako ciało Chrystusa (zresztą za jego krew miała służyć krew menstruacyjna).

A teraz kto zgadnie, dlaczego na ilustracji posta znalazła się mandragora?

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

sobota, 6 kwietnia 2013

Muzyka zaćmienia

Byliśmy z Alanem na spacerze. Słońce przyjemnie grzało cały czas, miła pogoda wiosenna. Schodziliśmy po schodach do przejścia podziemnego - miejsca ciemnego. Alan z wyraźną satysfakcją miarowo zeskakiwał schodek po schodku. A mi przypomniał się ostatni sen - śniłem o ciepłym Budapeszcie, w którym zaskoczyło mnie zaćmienie słońca.

Nagle, na tych schodach, usłyszałem muzykę. Skrzypce. Piękne dźwięki. Pomyślałem sobie momentalnie, że to pewnie ten etatowy młody grajek, którego w przejściu często widuję. Umiejętności zawsze miał bardzo marne, ale nadrabiał wytrwałością. Jeśli to on, to uczynił niebywały postęp.

Ale to nie był ten młodziak. Grał starszy mężczyzna w żółtej kurtce. Wyglądał trochę jak włóczęga, ale taki z klasą. Wydawał dźwięki przeszywające i świdrujące mój mózg, czyste i o pięknej barwie. Melodia nie miała większego znaczenia, być może nawet improwizował. Instrument miał stary, sfatygowany, wyglądający szlachetnie.

Wyciągnąłem zaraz piątaka i dałem Alanowi żeby wrzucił temu panu. Podeszliśmy. Alan miał problem z wrzuceniem monety do futerału. Człowiek przestał grać. Spojrzał mi w oczy, powiedział "dziękuję", po czym wylał z siebie bełkotliwy potok słów. Niewiele dało się z tego zrozumieć. Wyłapałem tylko "schizofrenia", i "to jedyne co umiem".

Alan nie był zainteresowany sytuacją. Ciągnął mnie dalej w kierunku galerii handlowej. Mężczyzna uścisnął mi mocno dłoń i odeszliśmy. Zza naszych pleców znowu zaczęły dochodzić te dziwne i piękne dźwięki. Próbowałem nakłonić Alana żebyśmy jeszcze posłuchali, ale był nieubłagany.

Wychodziliśmy po schodach znów na słońce. Przed nami wyrastał budynek galaktycznej świątyni konsumpcji. Po moich policzkach spływały wielkie łzy. To chyba była jednak altówka - ten dźwięk zbyt niski, głęboki i mocny. Wspaniały instrument.

sobota, 10 listopada 2012

Nerdowskie dialogi: sapioseksualni samogwałciciele

Na wallu XyCa wywiązał się taki nerdowski dialog:

- Kiedy ludzie zrozumieją że klikanie "Lubie to" na własne posty/komenatrze/linki/cokolwiek to proces podobny do onanizowania się przed własnym zdjęciem :>
- brakowało "lubię to" pod tym postem ;D
- Jakby się tak dalej posunąć tym tokiem myślenia to klikanie pod postami kolegów może nosić znamiona homoseksualizmu (dla mniej kumatych rozmawiamy o onanizowaniu się przed zdjęciem kolegi) ;)
- Dobra, dobra, po tym poście Twoje życie nigdy nie będzie takie samo. Zawsze zastanowisz się dwa razy zanim KOLEDZE klikniesz "Lubię to!" :>
- Masz racje !
- Zgadzam się
- Czy lajkując żonę uprawiam publicznie seks?
- Tylko jak ona zalajkuje tez ciebie :D
- Oops, czyli w jedną stronę to gwałt!
- Nie. Gra wstępna :>
- Boje się po tym poście dawać lajki kolegom....

Na zdjęciu urządzenie z drugiej połowy XIX wieku zaprojektowane tak, by uniemożliwić masturbację.

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

środa, 7 listopada 2012

Ptasia estetyka podległości

O marszu podległości kryteriom tożsamości etnicznej pisałem już w zeszłym roku. Potem zrodził się także wpis o równaniu faszyzmu z nacjonalizmem. Poruszałem wtedy m.in. temat estetyki towarzyszącej opisywanym zjawiskom społecznym. Przypadkiem zupełnie trafiłem na plakat nakłaniający pod groźbą miecza Demoklesa do udziału w tegorocznym przemarszu tematycznym ulicami stolicy. To co zobaczyłem wywołało we mnie gwałtowne, lecz z razu trudne do wyjaśnienia rozbawienie.

Organizatorzy marszu nie pierwszy już raz raczą nas produkcją artystyczną zakotwiczoną w głębokiej fiksacji ornitologicznej. Np. z okazji walentynek spłodzili postmodernistyczne dzieło jak następuje:

Pacia widząc ten plakat od razu skomentowała:

No tak, orzeł - symbol falliczny, serce - symbol waginalny ... walentynki, miłość, po prostu chuj w piździe. ;)

Przenikliwość spojrzenia i głębia analiz mojej żony stanowią niewyczerpane źródło uciechy. :)

Po jakimś czasie w końcu zrozumiałem co mnie tak bawi w tym najnowszym podległym dziele sporządzonym na modłę plakatu superprodukcji. Motyw "ptasiości" nie raz pojawia się w sztuce, ot choćby w Ptaśku Whartona, albo filmie Brewster McCloud Altmana. Mi jednak na myśl przyszło zgoła (sic!) inne przedstawienie:

Tak wyglądała żywa instalacja Łodzi Kaliskiej z 2004 roku.

Oj trudna ta ptasia miłość. Może to w istocie nie miecz Demoklesa, lecz broń niewinności rozdzielająca nagie ciała Izoldy i Tristana? Może trudna, ale przynajmniej romantyczna. ;) Żeby nie było już tak patetycznie, oto cudowny plakat z zeszłego roku, wart więcej niż wszystkie zapisane tu słowa:

środa, 26 września 2012

Nerdowskie dialogi: malarstwo bezwłosego szympansa

- Misu, co ty robisz, nie możesz malować po ścianie.
- Co ty w ogóle Alanowi mówisz, niech maluje. Pamiętasz jakie u mnie w domu były malunki na ścianach?
- Twój permisywizm nawet czasem dla mnie jest za mocny, ja po prostu nie znoszę remontów.
- Gdybym był artystyczny tak jak kiedyś, to wszystko by tu było pokryte freskami. Jak Max Ernst bym malował.

Po jakimś czasie:

- Widziałaś wczoraj jakie u kaktusostwa pięknie pomalowane przez dzieci ściany - misiu, jeśli chcesz to możesz malować.
- No to dlaczego twoim zdaniem robiliśmy remont?
- Żeby było estetycznie.
- No właśnie.
- Alan, słyszysz, mama krytykuje twoją działalność artystyczną - malarstwo białego człowieka.

No i Pacia mało nie wykitowała zachłystując się ze śmiechu konsumowanym właśnie śniadaniem. Szkoda że przy tym nie parsknęła, bo może jakaś piękna forma by powstała na ścianie lub nawet suficie. ;)

A ja faktycznie przestałem wykonywać przedmioty artystyczne odkąd poszedłem na pierwsze studia techniczne. Przy mojej dyskalkulii musiałem szybko nabyć kompetencję bycia liczydłem - sama znajomość teorii matematyki w tym nie pomagała. Droga do celu prowadziła przez tysiące rozwiązywanych zadań z analizy matematycznej i algebry. Mam wrażenie że te żmudne studia jakoś mi wyłączyły twórczą wrażliwość na świat. Ale z pewnością nie wyłączyły umiłowania dla piękna.

Mural stanowiący ilustrację tego posta nosi tytuł Na pierwsze czyste słowo. Max Ernst wymalował go na ścianie mieszkania Paula Éluarda, którego żoną była Gala - późniejsza żona Salvadora Dalí. Ernst, Éluard i Gala żyli przez trzy lata w ménage à trois. O analogicznym związku rodziców Bertranda Russela oraz guwernera ich dzieci, już kiedyś wspominałem. Zresztą jak dokumentują biografowie i Russela nie ominęły w życiu relacje o takim charakterze. Intryguje mnie też ménage à trois w przypadku Nietzschego i Huxleya. Chciałbym kiedyś coś więcej na ten temat poczytać. Najwyraźniej poliamoria nie jest zjawiskiem nowym.

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

wtorek, 11 września 2012

Płeć ultymatywnego bytu supernaturalnego

Kiedyś przed zaśnięciem rozmawiałem z Bogiem. To znaczy oczywiście nie rozmawiałem, lecz prowadziłem wewnętrzny dialog - taka ułomna forma doświadczania sacrum poprawiająca nieco samopoczucie, a może też jakość snów.

Teraz przed zaśnięciem nie rozmawiam już ze sobą. Czasem wizualizuję sobie natomiast Boginię Matkę, która składa się cała z troski o mnie i do doświadczenia jej opieki nie potrzebne są żadne słowa, żaden logos. To nie jest oczywiście z mojej strony wyraz żadnego kultu religijnego, lecz zachowujące stosowne proporcje myślne odwrócenie tej szczególnej relacji, którą zbudowałem z własnym dzieckiem od czasu jego narodzin. Po prostu wyobrażam sobie jak to jest być na drugim końcu tej relacji i mieć przy tym niemowlęcy komfort nicniemyślenia. To bardzo uspokaja i relaksuje.

Nie ważne w co wierzymy. Ważne są wartości którymi żyjemy.

piątek, 24 sierpnia 2012

Nerdowskie dialogi: Vulva

- "Siedzi baba na cmentarzu. Trzyma nogi w kałamarzu. Przyszedł duch. Babę w brzuch. Baba fik, a duch znikł."
- "Buch w brzuch". To jest pewnie freudystyczne. Pewnie dziecko jej zrobił.
- No, pewnie że freudystyczne. "Baba fik", czyli dobrze jej zrobił, że aż nogami w sufit zaryła ...

Rycina na szczycie tego posta obrazuje gest ana suromai (gr. uniesienie spódnicy). Według ludowej tradycji moc nagich kobiecych genitaliów była tak wielka, że odstraszała diabła. Kobiety potrafiły nawet przerwać wojnę, jeśli zgromadziły się by wykonać ten gest. W elewacje średniowiecznych budowli, także kościołów, wmurowywano maszkarony z rozwartymi wargami sromowymi - to miało chronić mieszkańców przed złem.

""The sea calms down if it sees a woman’s cunt" (la mar es posa bona si veu el cony d’una dona); that is, the vulva has the power to stop storms."

Te tradycje występujące wciąż w wielu kulturach, a na zachodzie prawie zapomniane, były jeszcze całkiem żywe w XVIII wieku:

Once on a time the Sire of evil,
In plainer English call’d the devil,
Some new experiment to try
At Chloe cast a roguish eye -t
But she who all his arts defied,
Pull’d up and shew’d her sexes pride :
A thing all shagg’d about with hair,
So much it made old Satan stare,
Who frightend at the grim display,
Takes to his heels and runs away.

A dlaczego o tym wszystkim piszę? Myślę że nawet czytelnikom mojego bloga może się przydać wiedza o szerszym kontekście kulturowym działalności artystycznej Pussy Riot. To nie jest srom (wstyd) - sromota raczej tym, którzy wdrukowują nam od dzieciństwa lęk przed mocą vulvy.

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

Krzyż transformers

Czyje uczucia religijne obraża krzyż-transformers na głowie patriarchy? Też bym chciał taką czapkę, ale przytwierdziłbym sobie do niej inne transformersy - szubienicę, gilotynę, pal, krzesło elektryczne, dyby, drut kolczasty i tym podobne symbole zinstytucjonalizowanej przemocy.

Free Pussy Riot (petycja).

wtorek, 5 czerwca 2012

Wektory instynktów

Myśliwym ku przestrodze. Niepowtarzalne doświadczenie bycia oprawcą i ofiarą równocześnie. Symulowalne do pewnego stopnia dzięki paintballowi - zabawie w wojnę. Skonceptualizowałem ten najdziwniejszy z dziwnych efekt, siedząc kiedyś w bunkrze i dumając na czym polegają te emocje które właśnie przeżywam. Od tej pory nie gram już w paintball.

Wittgenstein siedząc w okopach I wojny światowej napisał Tractatus Logico-Philosophicus - książkę objętości broszurki, a mimo to uchodzącą za kluczowy tekst filozoficzny XXw.

Trochę wcześniej młody Ludwig Wittgenstein pobierał nauki w jednej szkole z Adolfem Hitlerem.

Czy na tej fotografii faktycznie znajduje się mały Ludwig? - są co do tego wątpliwości. Czy się spotkali? Jeśli tak, to czy się lubili, czy też nienawidzili, choćby ze względu na pochodzenie tego pierwszego? Czy już wtedy młodemu Adolfowi tak łatwo było dehumanizować - zrównywać "innego" ze zwierzęciem. Dehumanizacja stanowi trzecie stadium rozwoju procesu prowadzącego do ludobójstwa według modelu Stantona.

środa, 23 maja 2012

Lunar Efficient Missionary

Wczoraj rozmawialiśmy ze znajomymi o Lemie. Pamiętam wywiady z Lemem emitowane w telewizji przed laty. Mówił mniej więcej tak - cytuję z pamięci:

Kiedyś dziecku wystarczyły dwa patyki i było z nich w stanie stworzyć sobie cały świat. Dzisiaj by zyskać odpowiednią stymulację i satysfakcję musi zasiąść przed sterami zaawansowanego symulatora F-15 (tu mistrz zrobił pauzę), albo F-16 (tym razem pauza trwała naprawdę długo), a może być nawet F-22.

To on był tym dzieckiem, sikającym do pozytywki, do końca swojego życia - jego symulator stanowił cały świat. Może właśnie dzięki temu był jednym z bardziej przenikliwych filozofów kultury. Ale odpowiednią stymulację i satysfakcję dawała mu dopiero myślna zabawa światami możliwymi.

piątek, 18 maja 2012

Nerdowskie dialogi: symulowanie deszczu

- Co masz?
- Wycieraczki.
- A co z nimi zrobisz?
- Zamontuję w ten sposób, by dzięki rytmicznemu poruszaniu się, usuwały nadmiar wody z przedniej szyby samochodu podczas deszczu.
- I myślisz że to zadziała?
- Nie wiem, zaraz sprawdzę.
- A jak zasymulujesz deszcz?
- Nasikam na szybę.

A Philip K. Dick opisał taki dialog:

- Chciałbym panu wręczyć prezent - powiedział pan Tagomi.
- Prezent? - zdziwił się Baynes.
- Żeby zyskać pańską przychylność. - Pan Tagomi sięgnął do kieszeni płaszcza, skąd wyjął niewielkie pudełko. - Wybrany spośród najpiękniejszych okazów sztuki amerykańskiej dostępnych na rynku.
- Cóż - powiedział Baynes. - Dziękuję. - I przyjął pudełko.
- Przez całe popołudnie wybrani urzędnicy rozpatrywali alternatywy. To jest najbardziej autentyczne dzieło starej, ginącej amerykańskiej kultury, rzadki zachowany okaz otoczony aurą minionych złotych czasów.
Pan Baynes otworzył pudełko. W środku, na czarnym aksamicie, leżał zegarek z Myszką Miki. Czyżby Tagomi stroił sobie żarty? Podniósł oczy, zobaczył pełne napięcia i niepokoju oblicze pana Tagomi. Nie, to nie był żart.
- Ogromnie panu dziękuję - powiedział. - To wprost niewiarygodne.
- Na całym świecie jest tylko kilka, może dziesięć, autentycznych zegarków z Myszką Miki z 1938 roku - powiedział pan Tagomi, wpatrując się w gościa w oczekiwaniu jego reakcji, jego zachwytu. - Nikt ze znanych mi kolekcjonerów nie posiada czegoś takiego. Weszli do budynku dworca i zaczęli wchodzić na górę.
- Harusame ni nuretsutsu yane no temari kana - odezwał się za ich plecami pan Kotomichi.
- Co to jest? - spytał Baynes pana Tagomi.
- Stary wiersz - odpowiedział pan Tagomi. - Środkowa epoka Tokugawa.
- Wiosenna ulewa, moknie na dachu szmaciana piłka jakiegoś dziecka - powiedział Kotomichi.

Jak powszechnie wiadomo najłatwiej dostępnym symulatorem deszczu jest zmywarka do naczyń.

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Nerdowskie dialogi: asocjacje lexykalno-onomatopeiczne

Alan opowiada tak:

Na Merkury mieszkają kury.
Mleczko kokosowe jest kurą, bo robi ko ko ko ko ko.
Chałwa jest pieskiem, bo robi hał hał.
Pipka jest myszką, bo robi pi pi pi.
Alanek zrobił kupę, bo jest taki Mini Cooper.

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

środa, 11 kwietnia 2012

Nerdowskie dialogi: alfa female

Około godziny 23 poszliśmy z Alanem do łazienki, zabierając ze sobą świeżo zbudowany pociąg z klocków lego. Spoczął on chwilowo na pralce, a my umyliśmy zęby. Potem poprowadziłem Alana do łóżka, oczywiście razem z pociągiem, po czym na chwilę wróciłem do kuchni i zobaczyłem Pacię segregującą klocki:

- Będziesz coś budować?
- Tak, zrobię Misiowi lokomotywę.
- Przecież ja przed chwilą mu zbudowałem.
- Ala ja mu zrobię lepszą.
- Penis length battle? ;)

Następnego dnia z rana:

- Jaki piękny zrobiłaś Alankowi szynobus.
- Jak mamusia zrobi szynobus, to nie ma chuja we wsi.

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

sobota, 10 marca 2012

To tylko zwierzęta

Pomagałem w przygotowaniu strony dla filmu To tylko zwierzęta. Dziś premiera, zatem zapraszam w imieniu twórców. Samego filmu nie widziałem, więc też się wybieram.

Od strony technicznej było to dosyć ciekawe przedsięwzięcie i właściwie o tym chciałem napisać.

Draft

Początkowy draft przypominał z grubsza ostateczny efekt. Klimat streetartowy - obskurna ściana i litery nasprajowane od szablonów.

Tło

Dostałem grafikę z dużym zdjęciem takiej ściany:

Od razu pomyślałem, że warto by było sprawić, by to tło dobrze funkcjonowało w dowolnej wielkości okna przeglądarki. No ale jak to zrobić? - albo skalowanie całości, które może wyglądać trochę dziwnie, albo arbitralny duży rozmiar grafiki, przy którym jednak, w wypadku jeszcze większego rozmiaru okna przeglądarki, mogą ujawnić się łączenia krawędzi tła. Postąpiłem inaczej - w Gimpie znalazłem filtr 'make seamless', dzięki któremu uzyskałem coś takiego:

Tło idealnie powtarzalne w pionie i poziomie, i to uzyskane bez żadnego wysiłku włożonego w edycję grafiki. Rozdzielczość pliku tak czy inaczej jest duża - 1549x1037 pixeli, więc ustawiłem kompresję JPEG tak, by znaleźć kompromis między rozmiarem a jakością. Taka monotonna ściana w miarę dobrze wygląda nawet z dużymi artefaktami kompresji. Z początkowych kilku mega wyszedł plik ~200KB. Nieźle.

Nagłówek

Tytuł dostałem jako wektory. Poprosiłem o materiały w formacie SVG i dzięki temu mogłem skorzystać z genialnego Inkscape'a do przerobienia ich na pliki PNG z przezroczystością na kanale alfa.

Jest jedna rzecz w związku z nagłówkiem, z której jestem niezadowolony - w miejscu nagłówka, w źródle strony, znajduje się tekst: 'To tylko zwierzęta', który ostatecznie w stylach zostaje ukryty, by wyświetlić zamiast niego powyższą grafikę. Mam wrażenie iż zabieg ten sprawił, że Google nie indeksuje tego tekstu. Innymi słowy content który w istocie znajduje się w nagłówku, a jest tytułem filmu, traktowany jest tak, jakby nie istniał. Tym gorzej, że tytuł filmu nie pojawia się potem w ogóle w tekstach na stronie. Czy ktoś ma pomysł jak to zrobić lepiej?

Nawigacja

Do nawigacji zastosowałem czcionkę Baumans z Google Web Fonts. Wydawała mi się w miarę podobna do tej z pierwotnego draftu, a przy tym nadaje się ona na czcionkę do szablonu graffiti.

By uzyskać efekt nieregularności zastosowałem ciekawą cechę CSS3 - możliwość określenia selektora dla n-tego elementu. W ten sposób wprowadzam wariacje rozmiarów:

#navigation li:nth-child(2n+1) {
  font-size: 95%;
}

#navigation li:nth-child(3n) {
  font-size: 110%;
}

Ramka na content

Początkowo dostałem zupełnie inną plamę mającą stanowić tło dla contentu - przynajmniej pod trailerem filmu:

Potem koncepcja się zmieniła i dostałem takie dwie plamy:

Przypatrzyłem się tej po prawej stronie i mnie olśniło. Od samego początku chciałem uzyskać coś w rodzaju ramki rozciągającej się w pionie do dowolnej ilości contentu. Normalnie efekt taki można uzyskać tylko przy idealnie regularnych, prostokątnych elementach. Postanowiłem zaryzykować z tymi postrzępieniami. Wyciąłem górę:

środek:

i dół:

i wyszło super - środek jest powtarzalny wertykalnie i zawsze dopasowuje się do góry i dołu ramki. Gdy się przyjrzeć, to jednak przeskoki są, lecz w tej konwencji postrzępionej nierówności stają się przezroczystym elementem paradygmatu - bardzo fajnie.

Jako czcionkę dla tekstu wybraliśmy pogrubiony Open Sans. To zadziwiające jak bardzo różnie wyglądają niby tak podobne do siebie, proste, bezszeryfowe czcionki. Open Sans akurat najlepiej harmonizowała z gotowym layoutem.

Postaci

Najważniejsze elementy graficzne na tej stronie - na każdej podstronie grafika z postacią Pan sapiens przebranego za zwierzę innego gatunku. Grafiki są zapisane jako pliki PNG z kanałem alfa - prezentowane jako warstwa zawsze na samym wierzchu i zawsze przyklejona do prawego dolnego rogu okna przeglądarki - tak było w pierwotnym projekcie i tę cechę chciałem zachować. Przy takich założeniach wyzwanie stanowi problem skalowania okna przeglądarki. Przy małych jego rozmiarach grafika może nakładać się na content. Zastosowałem trik podpatrzony na stronie Programming, Motherfucker. Grafika postaci zawsze zajmuje pewien procent szerokości ekranu - powiedzmy 20%, bo przy różnych postaciach to są różne wartości dobierane indywidualnie. Okazuje się że niewyspecyfikowaną wysokość grafiki przeglądarka oblicza proporcjonalnie do wyliczonej aktualnej szerokości. Bardzo ciekawy efekt pozwalający na dostosowanie strony do wielkości monitora.

Przy okazji włączyłem algorytm Adam7 w opcjach plików PNG. Dzięki temu grafika w niższej rozdzielczości widoczna jest już w trakcie ładowania.

Entropia rulez

Podsumowując, streetartowa konwencja okazała się świetnie funkcjonować na webie. Im więcej entropii - murszejącej ściany, postrzępionych graffiti, etc. tym łatwiej w "naturalny" sposób zatuszować niedokładności, asymetrię, artefakty, etc.

piątek, 2 marca 2012

Źródło genocydów

W nawiązaniu do dyskusji pod postem Feminizacja świadomości:

Wszystkie masowe mordy były konsekwencją żywionego przez przedstawicieli grupy mordującej przekonania, że mordowani w jakiś sposób się od nich różnią - np. w związku z innym pochodzeniem etnicznym, rasą, klasą społeczną, wyznawaną religią, i co najważniejsze w związku z innym typem genomu (największy nieprzerwany masowy mord w historii).

Łatwo to stwierdzenie sfalsyfikować podając przykład genocydu przeprowadzonego z innej motywacji. Czy znacie takie przykłady?

niedziela, 19 lutego 2012

Feminizacja świadomości

Wczoraj byłem na wykładzie Xaviera Bayle, temat brzmiał "feminizacja świadomości". Mocno mnie to wydarzenie poruszyło. Po części ze względu na drastyczność faktów relacjonowanych bez żadnych ogródek, po części ze względu na bliski mi temat, ale przede wszystkim ze względu na szczerość i otwartość prelegenta - hiszpańskiego artysty, czy też raczej artywisty, mieszkającego od jakiegoś czasu w Polsce. Polski nie jest jego językiem ojczystym, ale mimo to, a może po części właśnie dzięki temu, siła ekspresji tego człowieka zrobiła na mnie wielkie wrażenie.

Opowiadał on tak naprawdę o historii swojego aktywizmu i związanej z tym autorefleksji. Protest zawsze skierowany jest przeciwko czemuś, więc Xavier próbował jak najgłębiej zrozumieć czemu tak naprawdę się sprzeciwia. Promocja weganizmu motywowana jest sprzeciwem wobec założenia, iż zwierzę którym jest człowiek traktuje się lepiej niż inne gatunki. Idee typowe dla feministycznej krytyki społecznej to z kolei wyraz protestu przeciwko nierównemu traktowaniu kobiet i mężczyzn. Analogicznie idee lewicowe, to protest przeciwko nierównemu traktowaniu ludzi ze względu na status materialny, pochodzenie społeczne, etc.

Wspólny mianownik dla wszystkich tych form protestu stanowi przekonanie, które Xavier określa mianem egalitaryzmu, co symbolizuje czysty, biały slajd jego prezentacji - wszystkie istoty są równe. Bardzo szeroko rozumiany egalitaryzm staje się zatem wartością autoteliczną, aksjologicznym arché - pierwotną zasadą określającą warunki poprawnych wartościowań etycznych, a wszelkie formy aktywizmu ważne dla Xaviera, sprowadzają się tak naprawdę do zabiegów o przywrócenie egalitaryzmu w tych kontekstach, w których go obecnie brakuje.

Pozostaje pytanie, o źródła deficytów egalitaryzmu - zamiast leczyć skutki, może warto usunąć przyczynę wszelkich nierówności? Na licznych przykładach Xavier próbował pokazać, że defaultowa we wszelkich ludzkich kulturach akceptacja nierówności między:

  • ludźmi
  • kobietami, a mężczyznami
  • ludzmi, a innymi niż nasz gatunkami zwierząt

jest tak naprawdę konsekwencją utrwalających się od 6000 lat patriarchalnych paradygmatów społeczno-cywilizacyjnych. Najsensowniejszy aktywizm właśnie w nie przede wszystkim powinien uderzać, i je kwestionować.

Większość egzemplifikacji bazowała na zestawieniu patriarchalnej eksploatacji kobiet (np. w związku z przemocą lub reifikowaniem ich osób do poziomu inkubatorów produkujących żołnierzy, czy pracowników), a analogicznym uprzedmiotowieniem zwierząt hodowlanych, głównie wszak samic (masowa wymuszona reprodukcja, ubój, inseminacja, etc.). Na jednym slajdzie Xavier zestawiał np. analogiczny patologiczny stan ludzkiej waginy i kurzej kloaki, spowodowany analogiczną eksploatacją - tego rodzaju porównań było wiele, a wszystkie bardzo drastyczne.

Skoro nie patriarchat, to matriarchat - nie tyle feminizm, co "feminizacja świadomości". Nasycenie dyskursu kobiecymi wartościami takimi jak:

  • opiekuńczość i troska o innych zamiast agresji
  • dialog i konsensus zamiast walki
  • współdziałanie zamiast rywalizacji
  • relacje poziome zamiast hierarchii

Właściwie to co mówi Xavier, bardzo mocno pokrywa się z moim światopoglądem. Nazywam siebie feministą, ale nie dlatego iż afirmuję nową kobiecość budowaną na genderowo męskich wartościach, lecz dlatego iż chciałbym, by kultura nasza najwyżej stawiała typowo genderowo kobiece wartości.

Jedyny mój zarzut co do wykładu dotyczy wyidealizowanego obrazu funkcjonowania matriarchalnych społeczności. Brak rzetelnych danych antropologicznych co do takich grup w kulturach Pan sapiens. Kultura szympansów bonobo stanowi z kolei dosyć interesujący przykład matriarchatu - swoją drogą interesuje mnie jakie znaczenie w tym kontekście ma aspekt promiskuityzmu Pan paniscus - kontaktów seksualnych w stadzie nieograniczonych ani pozycją osobnika w hierarchii, ani monogamią, ani standardami heteroseksualnymi. Do jakiego stopnia rozluźnianie opresji seksualnej w kulturze ludzkiej korelować może z ową "feminizację świadomości"?

Xavier pokłada nadzieję w feminizowaniu świadomości małych społeczności - chodzi o pojawienie się oddolnych zmian w świadomości trybalnej, coś na kształt indiańskich plemion. To z pewnością ważne. Ja mam natomiast wrażenie, że te "najzdrowsze" społeczeństwa odkryły w mniejszym lub większym stopniu o czym tu mowa. Mam na myśli Skandynawów. Ilość kobiet w polityce Danii, Szwecji, czy Finlandii, jest jak sądzę symptomem bardzo wartościowych przemian w zakresie "feminizacji świadomości", dokonujących się od lat w tych krajach.

Miałem okazję wiele razy obserwować efekty tych procesów na ulicach Kopenhagi, Sztokholmu, czy Oslo, ale także odnaleźć je w kręconych tam filmach, pisanej tam literaturze dla dzieci, ale przede wszystkim usłyszeć w rozmowach o wartościach prowadzonych z mieszkającymi tam ludźmi. Jakoś z całym tematem skojarzył mi się holenderski film "I am a girl":

Na nieszczęście dla pozaludzkich gatunków zwierząt, właśnie surowy klimat północy Europy spowodował iż żyjący tu ludzie bardziej niż inni zaczęli opierać swe przeżycie na niewolniczej eksploatacji innych gatunków. Właśnie o absurdzie tego zbrodniczego patriarchalnego paradygmatu traktował pokazany na początku wykładu film:

poniedziałek, 13 lutego 2012

Nerdowskie dialogi: W erze wodnika kobiety są z marsa

- Devil opowiadał dzisiaj, jak będąc w Rio kąpał się w oceanie. Podobno było mniej wodorostów niż wtedy w Lizbonie, a fale jeszcze większe. To czok w ogóle, ile tej wody na Ziemi jest.
- I taka głęboka. Na kilka kilometrów.
- Gdyby nie oceany, to by nic nie było. Życia by nie było. BTW wiesz, że są oznaki życia na Wenus?
- Jak je stwierdzono?
- Rosjanie wysłali sondę, i ...
- Wróciła z nasprajowanym na boku napisem "путин хуй"?

Objaśnienia:

Jako że to walentynki, trochę niuejdżowe święto, tego kosmicznego posta ilustruje Walentina Tierieszkowa, pierwsza kobieta w kosmosie. Podobnież w tym kosmosie Tierieszkowa testowała przy okazji nowy rodzaj pożywienia, co spowodowało kompletną rewolucję w jej żołądku. Zwracanie w stanie nieważkości generuje z pewnością ciekawe fraktale, ale nazbyt awangardowe dla radzieckich telewidzów. W trosce o ich odczucia estetyczne Tierieszkowa odrywała podobno tapicerkę wnętrza rakiety, i rzygała w tę przestrzeń jak młody kot.

A dla tych, co są młodzi, i już nie uczyli się czytać cyrylicy, podpowiedź iż wenusjańska twórczość dotyczy fallicznych konotacji osoby obecnego rosyjskiego premiera.

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

Nerdowskie dialogi: Metametafizyka

- Ciekawe, bada się morfologię, a gdyby tak badać ontologię - "idę dzisiaj zbadać ontologię" - aktualne poczucia metafizyczne.
- Oznaczenie ontologoii - ile frakcji różnych bytów w człowieku, w zasadzie badanie w kierunku parazytów jest oznaczaniem ontologii.
- Tak, ile obcych bytów człowiek ma w sobie.
- Ile bytów jest w odbycie ;)

W odbycie uroborosa oczywiście. ;)

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

niedziela, 5 lutego 2012

Nerdowskie dialogi: design czy patterns

- Piękny domek Alanowi zbudowałaś, ale tak go sobie wcześniej zaprojektowałaś w głowie jak Tesla?
- Nie, jak fawelę go zrobiłam.

A teraz objaśnienia.

Tytuł posta nawiązuje do tzw. wzorców projektowych. Teoria wzorców pełni bardzo istotną rolę we współczesnej inżynierii oprogramowania, ale co ciekawe źródłem koncepcji jest architektura. Christopher Alexander opisał tzw. język wzorców - praktykę wykonywania typowych elementów w budownictwie, ale także w ogólnym zagospodarowaniu przestrzeni. W środowisku zawodowym architektów, w przeciwieństwie do środowiska programistów, te idee nie znalazły szerokiego oddźwięku - wykraczają poza obecny paradygmat tej dziedziny. Są jednak budowniczowie, którzy świetnie wykorzystują wzorce projektowe w praktyce, o czym za chwilę.

Nikola Tesla był jednym z geniuszy XX wieku i zajmuje poczesne miejsce w panteonie celebrytów nerdowskiego świata.

Tesla widział elektryczność, to znaczy miał tak wspaniałą wyobraźnię przestrzenną, że skomplikowane urządzenia modelował w umyśle i nie potrzebował żadnego innego pomocniczego medium w rodzaju ołówka i papieru. Wśród licznych swych ekstrawagancji i dziwactw, był też wegetarianinem, czym jeszcze bardziej zaskarbia sobie moją sympatię. David Bowie wcielił się w rolę Tesli w filmie Prestiż

A oto bardzo nerdowska zabawa możliwa współcześnie dzięki dokonaniom Tesli:

A fawela wygląda tak (tutaj powiększenie):

Wbrew futurystycznym wizjom przyszłych domów ze stali, szkła i betonu, miasta przyszłości będą prawdopodobnie budowane głównie jak fawele.

Dzielnice slumsów i fawele powstają bez określonych projektów architektonicznych i wbrew oficjalnym koncepcjom zagospodarowania przestrzeni. Te nowe miasta rosną organicznie - na podobieństwo tworów biologicznych. Budowniczowie replikują jedynie pewne wzorce projektowe. Podobnie budowano miasta w średniowieczu.

A tu dla porównania jeszcze raz fawela:

Często pokazuje się analogie między wytwarzaniem oprogramowania, a budowaniem domów. W moim przekonaniu programistom i architektom rozwiązań IT znacznie bliżej jest do budowniczych faweli, niż do klasycznych architektów. Zadania twórców software'u polegają zazwyczaj na zapoczątkowaniu nowej gałęzi ewolucji memetycznej, która rozwija się potem "organicznie" w przestrzeni jednego z wielu ekosystemów technologicznych. Wszystko tu jest płynne - oprogramowanie często bywa nieaktualne, czy nieadekwatne, w chwilę po tym jak zostanie udostępnione użytkownikom. Te procesy wciąż przyśpieszają, a sukces ewolucyjny danego projektu IT zależy nie tyle od jego ogólnej jakości, co od modelu rozwoju wybiegającego znacznie w przyszłość.

Więcej o serii Nerdowskie dialogi.

piątek, 11 listopada 2011

Marsz podległości tożsamości etnicznej

Natio znaczy tyle co narodzona - jest rodzaju żeńskiego.

- Wierzymy w powszechne braterstwo, wyższość pokoju i współpracy nad wojną i nienawiścią, uważamy, że człowiek powinien być miarą wszystkich rzeczy...
Położył ciężką przylgę na moim kolanie.
- Dlaczego człowiek? - powiedział. - Zresztą, mniejsza o to. Ale pana wyliczenie jest negatywne: brak wojny, brak nienawiści - na litość mgławicową, nie macie żadnych pozytywnych ideałów?

Pozytywne ideały? - idea niepodległości państwa narodowego z pewnością do nich nie należy, ponieważ jest afirmacją braku podległości, ale czy można sensownie określić co jest niezależne od czego? Historycy próbują, ale odniesienia którymi się posługują już na starcie uwikłane są chociażby w medium określonego języka, a co za tym idzie w mnóstwo wartościujących konotacji oddalających ich prace od ideałów naukowej neutralności. Nawet ci pretendujący do maksymalnego obiektywizmu badacze, nie potrafią uciec od etnocentrycznego paradygmatu w rodzaju:

Zbrodnie "innych" przeciwko "nam" to tragedie, natomiast zbrodnie popełnione przez "nas" wobec "innych" to zwycięstwa.

W przytoczonym fragmencie Dzinników Gwiazdowych Lema, Ijon Tichy rozmawia z Tarrakaninem. Tichy ma zostać ambasadorem Ziemi na kosmicznym analogonie ONZ, a jego interlokutor pomaga zrobić dobre entre. Polecam lekturę całej Podróży ósmej, ponieważ genialnie pomaga dekonstruować dobre samopoczucie nas wszystkich, którzy jesteśmy w "posiadaniu" zgrabnych idei-protez opisujących rzeczywistość społeczną, czy polityczną. "Lewo, prawo, centrum, liberał, konserwatysta, komunista, faszysta". To są takie współczesne świeckie nurty "religijne" związane z funkcjonowaniem tzw. państwa narodowego. Rzecz w tym, że coś takiego jak naród nie istnieje, a każdy kto odwołuje się do tego pojęcia o nieskończonych konotacjach a pustej denotacji, zaczyna w moim odczuciu od razu mówić językiem z gruntu magicznym.

O ile w dyskursie publicznym społeczeństw świata zachodniego, odniesienia religijne zostały przeważnie wyrugowane, o tyle nowożytna nowomowa okołopaństwowa ma się coraz lepiej. Istnieje nie jedna, lecz wiele "metafizyk bytu narodowego". Spektrum to będzie zawierać nie tylko ujęcia akademickie czerpiące z de Maistre'a, ale także poglądy kibica ubliżającego PZPN za usunięcie orła z koszulek sportowców. Joseph de Maistre twierdził iż:

nie ma wcale człowieka na świecie. Widziałem w swoim życiu Francuzów, Włochów, Rosjan, etc.; wiem nawet, dzięki Monteskiuszowi, że można być Persem; ale co do człowieka, oświadczam, że nie spotkałem go w życiu; jeśli istnieje, to nic o tym nie wiem

Wyłonienie się idei państwa narodowego we współcześnie znanej formie nastąpiło w XVIII i XIX wieku, a więc stosunkowo późno w historii ziemskich kultur. Powszechna świadomość przynależności do określonego narodu to też rzecz stosunkowo nowa, związana z rewolucją masowego rozprzestrzeniania memów, dzięki coraz szerszej scholaryzacji. Wystarczy posłuchać jak dzisiejszy góral ze Szczawnicy opowiada o tatrzańskich góralach skalnych i o lachach.

Ciągnąc dalej religijną metaforykę, "naród" to współczesny bałwan - bożek. Z samego faktu przynależności narodowej mają płynąć jakoby powinności, których niespełnienie będzie często karane bardziej surowo, niż niegdyś karano odstępstwa od wiary. Powszechne jest przekonanie, iż obywatel Polski powinien czuć solidarność z polskimi rolnikami i zabiegać o ich interesy. Ale właściwie z jakich niemetafizycznych powodów powinienem bardziej dbać o interesy polskiego rolnika, niż o interesy duńskiego hipisa, czy europejskiego przedsiębiorcy? W jakimś sensie łatwiej mi znaleźć kryterium tożsamości z tymi drugimi. A w grę wchodzą także wybory etyczne, wszakże poprawa kondycji polskiej wsi, może iść w parze z degradacją warunków bytowania ludzi w innych częściach świata.

Powszechne przywiązanie do metafizyki idei narodowych nie dziwi mnie. Jest ono zewnętrzną oznaką funkcjonowania genetycznie warunkowanych mechanizmów podtrzymywania tożsamości etnicznej wewnątrz społeczności. Pojęcie "narodu" to pokłosie procesów ewolucji kultury, gdzie w sposób emergentny transformuje się skala kryteriów zachowania ekwilibrium grupy, stanowiących socjobiologiczny imperatyw (grupy których geny nie fundują memów socjalnego integryzmu, skazane są na ekstynkcję). Omawiana homeostaza trwa dzięki kilku strategiom, np.:

  • kooperacji wewnątrz grupy (altruizm, hamowanie agresji)
  • obrony własnej grupy przed agresją ze strony innych grup
  • kierowaniem agresji przeciwko innym grupom - w szczególności odległym genetycznie

Tak to wygląda w stadzie szympansów, tak to wyglądało w znanej nam historii gdzie grupą była grupa etniczna, i tak to wygląda w przypadku dużych zbiorowisk ludzkich, gdzie grupę zastąpiła społeczność nazywana narodem (kultura - emergentny poziom memetyczny na bazie etnicznego).

Każda metafizyka narodu którą znam, różnicuje podmiotowość etyczną poszczególnych osobników naszego gatunku (zarówno moral agents jak i moral patients) w zależności od ich pochodzenia etnicznego, lub też w wersji bardziej wyrafinowanej - kulturowego. To jest konsekwencja pierwotnego rozróżnienia my-oni. Przekonania generujące tego rodzaju modele aksjologiczne są dla mnie z gruntu nonsensowne, ponieważ relatywizują normy moralne do obrębu danej kultury, a zatem odbierają narzędzia oceny działań przedstawicieli innych kultur. Konsekwentny narodowiec musi jednak w związku z tym przyznać, iż brakuje mu kryteriów oceny kultury własnej innych niż estetyczne, a de gustibus non disputandum est. To daje pewien wgląd w przyczyny dla których z ideami narodowymi nie da się polemizować. Neutralna naukowo-biologiczna perspektywa, wbrew zideologizowanej antropometrii nazistów, pozwala nam w przypadku ludzi rozróżnić jedynie genom Pan sapiens, od genomu innych gatunków zwierząt.

Powiem więcej, coraz częściej pojawiają się głosy etyków, iż w świetle danych naukowych na temat etologii innych gatunków zwierząt, kategorię moral patiency należałoby rozszerzyć także na nie, ponieważ bez tego nie możemy sensownie mówić o uniwersalnej etyce dla Pan sapiens. Przykładem może być esej Petera Singera, All animals are equal. "Dlaczego jedynie człowiek?" zapytywał retorycznie Tarrakanin. A czemu nie świadome istoty (w tym przypadku przedstawiciele innej cywilizacji kosmicznej)? A czemu nie istoty zdolne do przeżywania bólu? Przed nami jeszcze daleka droga, a przezwyciężenie perspektywy wynikającej z tożsamości etnicznej to dopiero jej początek.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem powyższy plakat, pierwszą myślą było, że jest świetnie zrobiony: przystojni młodzi chłopcy, atrakcyjne dziewczyny - niczym z hollywoodzkiej superprodukcji. Ale druga myśl była gorzka: one ich rodzą po to, żeby zabijali i byli zabijani. To że martyrologia w estetyce Grottgera przetransformowana została w bohaterstwo rodem z komiksu, trochę mnie cieszy, a trochę martwi. Bo skoro już nie można powiedzieć: "dobry Polak to ten, który zginął w powstaniu, a dobra Polka to taka, która go do dzisiaj opłakuje", to co właściwie możemy powiedzieć i właściwie po co to mówić?

Fizykalne granice funkcjonowania "narodu" wyznacza granica "państwa". Nigdy nie zapominajmy, że tego rodzaju granica istnieje wyłącznie na mapie, a mapa nie jest terytorium. Kiedy przeczytałem przed laty iż to znane na świecie sformułowanie (np. via Baudrillard pojawia się w filmie Matrix) pochodzi od "naszego" Alfreda Korzybskiego, o którym w Polsce chyba mało kto słyszał, to odczułem pewien żal, ale także coś w rodzaju "dumy narodowej". Dzisiaj nie czuję już nic z tego rodzaju rzeczy. Mam natomiast nadzieję, że sam Korzybski, zajmujący się między innymi krytyką języka totalitaryzmów, byłby ukontentowany tym co tutaj napisałem.

Tyle się rozpisałem, a przecież można było dużo prościej, słowami Kur:

marsz, marsz Marszałkowską, pełne spoko, tupią glany
wznosimy twarde piąchy, skandujemy slogany,
że Prajednia, Wola Mocy i Kutas Światowida
przyporządkują nam Murzyna i pogonią precz Żyda!
mamy haj jak w Sylwestra, kible lecą do góry,
pryska witryn szkło, z wózków sypią się wióry
jadą suki, lodówy, komandosi i gliny
już za chwilę nas znowu spałują te skurwyny!
(...)
razem wsławimy imię Polski, ja pierdolę!...

Skoro natio już jest na tym świecie, to pomóżmy jej trochę zsocjalizować się z innymi dzieciakami i dorosnąć w wymiarze etycznym. A dorastanie w tym wymiarze polega na zawieszaniu własnej perspektywy, wobec wyobrażenia o perspektywie innych - do tego potrzebna jest empatia. No i pozostając w tematyce okołoprokreacyjnej, która co i rusz powraca w tym wpisie, jeszcze tylko cudny plakat przygotowany przez Agatę Cynamonovą.

Polecam także wpis o równaniu faszyzmu z nacjonalizmem