poniedziałek, 7 grudnia 2009

W tył zwrot pani Lot

Kilka dni temu Alan wypowiedział przez sen frazę "W tył zwrot pani Lot". A powiedziałem tak do niego z półtora miesiąca temu i pewnie tylko ze dwa razy. Zadziwiająca jest struktura pamięci dziecka i zadziwiające zdolności mózgu do odtwarzania takich historii w marzeniach sennych.

W ogóle to Alan sporo już gada. Faza tworzenia własnych słów już dawno za nami, choć misiu ciągle wtrąca własne synonimy. Oto niektóre z nich.

siona
prawdopodobnie woda, lub też raczej woda płynąca, bardzo długo zastanawialiśmy się czy siona to synonim fontanny, ale wygląda na to że nie
pitoton
czyli Pinky Ponk
patoton
parasol

Teraz z kolei uwidacznia się w mowie Alana utrwalona już gramatyka. Chociażby takie sprawy jak stosowanie elementu negatywnego, czy schematy derywacji słów od określonego rdzenia. Chodzi zarówno o wzorce odmiany (nie zawsze stosuje te poprawne - mama przyszedł, tata poszła, etc.), jak i samodzielne wytwarzanie zdrobnień. Poza tym zaimki, przyimki etc.

6 komentarzy:

  1. Ja tam wyznaję pogląd że siona to woda która kapie, więc fontanna jest podzbiorem siony.

    Jest jeszcze tadodon czyli przedmiot posiadający elementy obrotowe, a także słowa których znaczenia nie udało się nam rozkminić: lampoma, kakome, tonyny, komeno, emo (coś w paski albo coś radosnego; obie definicje pasują do Tomblibusiów, ale słowo używane było też w innych kontextach)

    OdpowiedzUsuń
  2. :D

    Mój syn mawiał, że pies hauczy- z analogii do tego, że kot miauczy.

    Córka za to robiła awantury o film z komczitą- opowiadała, że tam latali nas samochodami i był kwiat, a on chciał wrócić do domu. Z testów wyszło, że chodziło jej o ET- ET to był komczita.
    W czasie oglądania coś mnie tknęło i poprosiłem a by powiedziała kosmita- co usłyszałem ;) ? KOMCZITA

    OdpowiedzUsuń
  3. My mamy dodatkową zabawę bo Tymek mówi po angielsku (raczej).

    A tak przy okazji, w temacie nauki języka to przypomniały mi się badania Pauli Buttery:

    http://www.cl.cam.ac.uk/~pjb48/

    Obiecuje sobie, że jak będę miał chwilę czasu to przeczytam jej doktorat pt.: "Computational Models for First Language Acquisition "

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie marzenia senne zdają się mieć ogromne znaczenie w procesie uczenia naszego mózgu.

    Możliwe, że jest to klucz do stworzenia efektywnego modelu 'nabywania wiedzy'.

    Ciekawe czy jest miejsce dla marzeń sennych choćby w metodach uczenia ze wzmocnieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty jestes mezem Pazyfki:) kurcze ale to sa czasmi zbiegi okolicznosci:) weszlam sobei na blog Mgły (Pauliny Pawliczak) nie wiem czy znacie czy nie, ja bardziej znam z opowiadan no i tak sobei klikalam "nastepny blog" kilak razy az trafilam an pierwszy ktory byl ciekawy i czytam czytam i pozniej patzre na zdjecie:) a ze kiedys tam kiedys bylam dziewczyna Chicka to mi zdjecia Wasze pokazywal no ale okazji sie nigdy pozanc nie mielismy, wiec Was tez jedynie z opowaidan i ze zdjec kojarze. nie mniej jednak zamaszyscie pozdrawiam:)

    Paula

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamięć to te szkraby mają potężną. A może po prostu pojemność zbliżona, a tematów do zapamiętania mniej i jeszcze się nie przepełnia - nie ma efektu nadpisywania starych danych nowymi informacjami.
    A przy okazji tadodonów :) - słyszałem ostatnio o sytuacji w której dwa takie maluchy oglądały książeczkę. Jest między nimi różnica w używanej terminologii. Patrzą oba na obrazek i jeden, wskazując palcem, mówi:
    - Siś!
    Na co drugi odpowiada stanowczo:
    - Jaki siś?! To MIŚ!

    OdpowiedzUsuń